In Lifestyle Na luzie Podróże Polska Pomysł na weekend

Ballada o lekkim zabarwieniu... Czyli słów kilka o Kazimierzu Dolnym

Czerwiec obfitował w wyjazdy. Na początku miesiąca, chcąc świętować rocznicę ślubu wybraliśmy się do Ojcowa. Po 6 tygodniach od pamiętnego wypadku (<KLIK>), serii badań (tj. rezonansie magnetycznym, po którym zdrętwiało mi całe ciało oraz tomografii komputerowej, która na szczęście już nie dała się tak we znaki) 3 z  kolei lekarz ortopeda zdiagnozował u mnie złamanie. Gdybym wiedziała od razu to może bym sobie chociaż trochę na zwolnieniu posiedziała. A tak... Ale stwierdzam, że jednak jestem twarda! Następnie był długi weekend, który również chcieliśmy spędzić aktywnie (jednak już bez użycia rowerów). Tym razem postanowiliśmy odwiedzić dziewicze dla nas tereny Polski wschodniej. Po tym co nas spotkało w Kazimierzu Dolnym nic już nie będzie takie samo...

***
Zaczęło się od tego, że szukałam noclegów dzień przed wyjazdem. Jednak droga miała być dość daleka a i okres gorący, bo długoweekendowy. Dzwoniłam w wiele różnych miejsc, przewertowałam wszelkie bazy noclegowe i nic. Aż w końcu na 25 stronie z adresami kwater znalazłam tę która na nas czekała... 
Bierę za telefon i dzwonię. Po 3 sygnałach słyszę starszy, kobiecy głos w słuchawce i zaczynam rozmowę:
- Dobry wieczór! Czy ma pani wolne miejsca od jutra do niedzieli dla 4 osób dorosłych i dziecka?
W odpowiedzi słyszę:
- No mam. Ale pani pewnie szuka tanich noclegów, a ja mam takie super pokoje i jak pani usłyszy cenę to się pani przestraszy.
Zaśmiałam się perliście i ciągnęłam dialog. Nie było co wybrzydzać bo wyjazd już jutro, a po wcześniejszych telefonach przekonałam się, że szansa na znalezienie miejsca graniczy z cudem.
- Jak Pani mi powie cenę to ja powiem czy się przestraszyłam czy nie.
- 60 zł za noc za jeden pokój, 50 zł za drugi.
Ufff. Pomyślałam. Tak to ja mogę się przestraszać. Próbowałam trochę negocjować cenę, ale Babcia była nieugięta. Dobiłyśmy jednak w końcu targu i o poranku kolejnego dnia wyruszyliśmy w podróż. 
Dojechaliśmy do celu ok. 15. Na podwórku posesji czekał na nas starszy pan i jak tylko zobaczył nasze auto powiedział: "A to pewnie ta bystra pani co tak ze mną negocjowała". Zanim się odezwałam musiałam pozbierać szczękę z ziemi bo babcia okazała się być dziadziusiem. I wczorajsze negocjacje prowadziłam nie z kobietą a z mężczyzną, który na dodatek słysząc moje ciągłe "proszę pani" nie raczył mnie poprawić. To było primo zaskoczenie. Ale nie to okazało się być hitem tego wyjazdu...

***
Czwartkowe popołudnie i piątkowy dzień upłynęły pod znakiem zwiedzania Kazimierza Dolnego, który okazał się być pięknym, sielskim miasteczkiem, z charakterystycznym średniowiecznym ryneczkiem. Na każdym kroku czekają na nas dzieła sztuki - w końcu to miasteczko zwane jest kolebką polskich malarzy. I racja! Amatorzy sztuki będą przeszczęśliwi. W powietrzu unosi się specyficzny zapach starego drewna, który dodaje jeszcze więcej uroku i podkreśla panujący tam klimat. Dla bardziej leniwych polecam skorzystać z przejażdżki melexem - koszt to 15 PLN za osobę dorosłą. W pakiecie mamy ok. godzinną wycieczkę po głównych atrakcjach Kazimierza Dolnego. Jeżeli traficie na fajnego przewodnika to dowiecie się wielu ciekawych rzeczy. Nam się udało! :) Ale to nadal nie jest to! 










***
Nastał sobotni poranek. Poszłam do łazienki i usłyszałam dźwięki do złudzenia przypominające, te które można usłyszeć w filmach puszczanych po 23 i których dzieci nie powinny słuchać, a już tym bardziej oglądać pokazywanych tam scen... Pomyślałam, że się przesłyszałam i wróciłam spokojnie do mycia zębów. Za chwilę usłyszałam nieśmiałe pukanie do drzwi naszego pokoju. Otworzyłam, zobaczyłam Martę i usłyszałam konspiracyjne "Słyszałaś...?". Zdziwiona zapytałam: "Ale co?", po czym zostałam złapana za rękę, wyciągnięta ze swojego pokoju i zaciągnięta do pokoju naszych towarzyszy. "No to słuchaj!". Wtedy już wiedziałam, że się nie przesłyszałam i to co wydawało mi się majakiem wyobraźni okazało się być czymś realnym. Doszliśmy do wniosku, że materiały budowlane należało by wzbogacić o jakiś element wygłuszający i wybraliśmy się na zaplanowaną wycieczkę. Jakież było nasze zaskoczenie gdy po powrocie słyszeliśmy TO SAMO TYLKO JESZCZE GŁOŚNIEJ! Ileż można ja się pytam!? Chcecie wiedzieć? Co 20 minut przez 20 minut przez 48 godzin! Z pewnością tych dwoje zdecydowanie zawyżało średnią częstotliwość odbywania aktu miłosnego. Nawet jeżeli człowiek wyszedł przed posesję to nie mógł się uwolnić od natarczywych dla uszu i wyobraźni dźwięków. Niezłe gagatki z tej parki! Oj tak! trzeba mieć końskie zdrowie i mnóstwo siły na takie harce. :) 

***


Po tym wyjeździe nic już nie będzie takie samo. 
😂😂😂

A co wy byście zrobili w takim wypadku? 

Podobne wpisy

8 komentarze:

  1. Uśmiałam się nieźle czytając o tej Babci co się okazała Dziadkiem:D

    A i towarzysze zza ściany też mają zdrowia! Podziwiać i zazdrościć tylko!:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Kazimierz Dolny , a w szczególności jazdę jeepami po wąwozach . Wracam z sentymentem do tego miasta. Fajne zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale przygody :D W Kazimierzu jest naprawdę pięknie, urocze miejsce :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tak samo !usmialam sie do lez o dziadku😊Chce pochwalić zdjęcia!Rewelacyjne😊

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne miasto, tak samo jak Sandomierz. Spędziłam w tamtych rejonach nie jedne wakacje i kolonie, jeszcze za czasów szkolnych. To obowiązkowe miejsce na wakacyjny wypad :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mimo, że Kazimierz nie jest wcale tak daleko ode mnie, jeszcze tam nie dotarłam! I żałuję, bo wydaje się być pięknym miastem!

    OdpowiedzUsuń
  7. No nieźle 😂 Aż wytrzeszczyłam oczy, czytając o tych harcach! Wy to macie przygody podczas wyjazdów ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. No to nieźle Wam dali popalić :) Ps. Miałam również pewien miłosny epizod w Kazimierzu Dolnym, ale zdecydowanie nie był tak hardcorowy :) Opierał się głównie na inspirujących i romantycznych rozmowach :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawienie komentarza :) Jeżeli posiadasz bloga chętnię do Ciebie zajrzę, a jeżeli spodobał Ci się mój blog będę wdzięczna za obserwację! :)